Kto jest najważniejszy na weselu? Zdecydowanie młoda para! To w znaczniej mierze właśnie od młodych zależy czy wesele będzie niezapomnianą, szaloną imprezą czy może raczej skończy się mniejszym lub większym "kwasem". Jak powinna zachowywać się młoda para na weselu, a czego powinna uniknąć? Zapraszam do lektury.

Wesele to impreza, do której młodzi najczęściej bardzo długo się przygotowują, przykładając nierzadko olbrzymią wagę do szczegółów takich jak kolor obrusów czy krój czcionki na winietkach. Warto zadbać również o odpowiednie przygotowanie... samej młodej pary. I nie mam tu na myśli pięknych strojów czy cudownych fryzur. Chodzi o przygotowanie mentalne, próbę przewidzenia kilku możliwych scenariuszy imprezy i, przede wszystkim, o zaangażowanie.

Wracam do tematu podjętego na początku tego tekstu - to od młodej pary zależy czy impreza będzie naprawdę udana. Co więc należy robić? Przede wszystkim - moi drodzy młodzi, pamiętajcie - jesteście odpowiedzialni za atmosferę przyjęcia i musicie w tym temacie pomagać kapeli czy DJowi. Tak - oni sami sobie z tym tematem mogą zwyczajnie nie poradzić, jeśli wy będziecie robić im na złość.

A jak młoda para może utrudniać zabawę? Przede wszystkim... nie biorąc w niej udziału! Nic tak nie zniechęca ludzi do zabawy jak brak młodych na parkiecie. Wybijcie więc sobie z głowy pomysł organizowania sesji fotograficznej w czasie przyjęcia (chyba, że zaczyna się ono wcześnie i ma trwać długo... ale nawet wtedy jest to totalna ostateczność). Jeśli nie przepadacie za tańcem to... pamiętajcie, że wesele ma się (jak Bóg da) tylko raz i po prostu... nieco się do tego zmuście:) No chyba, że akceptujecie fakt, że impreza może być nieco spokojniejsza. Przecież nie każdy tak samo definiuje dobrą zabawę. Zresztą nikt nie zmusza was do wyciskania z siebie potu na parkiecie - wystarczy, żebyście byli obecni.

13438814_1114049658668035_2370811917085206918_n

Czego jeszcze musicie unikać? Nie znikajcie z sali na zbyt długo, a jeśli już musicie to nie róbcie tego zbyt często. Sytuacja, w której młodzi spędzają większa część przyjęcia "na papierosie" czy "na drinku", gdzieś w ogrodzie przy sali weselnej albo w hotelowym holu nie jest najlepszym pomysłem. Jesteście wtedy żywą reklamą "fajności" siedzenia na dupciach i "niefajności" pocenia się na parkiecie. Bo skoro nawet młodzi się "czilałtują" to dlaczego goście mają robić inaczej? Utrudnia to bardzo pracę osobie odpowiedzialnej za prowadzenie przyjęcia, któremu bardzo ciężko będzie np. prowadzić zabawy i konkursy bez obecności na sali młodych (którzy najczęściej grają w nich jakąś rolę).

Wróćmy do pozytywnych przykładów. Co oprócz samego hulania po parkiecie powinna robić młoda para? Miło by było, gdyby zachęcała ona tych, którzy z jakiś względów umiarkowanie mają ochotę na zabawę do zmiany swojego podejścia. Postarajcie się zdiagnozować co też jest powodem - może ktoś się z kimś pokłócił, a może nie pasuje mu muzyka? Najlepiej zawsze działa życzliwy uśmiech.

Uwaga! Teraz będzie zdecydowanie najważniejsza zasada. Bądźcie wyrozumiali! Względem wszystkiego i względem każdego. Oraz, przede wszystkim, względem siebie na wzajem. Droga Panno Młoda - może się zdarzyć tak, że twój, już-wtedy-mąż, wypije o kieliszek za dużo i będzie się bawił odrobinkę-za-mocno. Nie obrażaj się! Nie trać ani minuty imprezki na "focha" bo później będziesz tych minutek żałować. Opieprzysz go kiedy indziej, masz na to całe życie.

Drogi Panie Młody, twoja już-wtedy-żoneczka może podczas przyjęcia weselnego... czegoś od ciebie chcieć! Przyzwyczaj się... o ile jeszcze nie masz tego za sobą. Na weselu może ona np. chcieć z tobą potańczyć, albo zakomunikować ci, że powinieneś zwolnić swój alkoholowy maraton jeśli nie chcesz go przedwcześnie zakończyć. Może nawet zasugerować ci konieczność zatańczenia z twoją już-wtedy-teściową. Zgódź się na to wszystko, co ci szkodzi? Albo odmów maksymalnie delikatnie. O ile możesz.

Bądźcie też, wspólnie, wyrozumiali dla wszystkiego co was otacza. Buddyści mówią, że jeśli problem da się rozwiązać to nie warto się nim denerwować. A jeśli jest on nierozwiązywalny, to nerwy są jeszcze mniej sensowne. Czyli jeśli DJ gra za głośno to mu o tym powiedzcie. Jeśli chcielibyście zmiany repertuaru to też to zróbcie (ale delikatnie, nie obwieszczając całej sali że to co do tej pory prezentuje kapela albo dj jest do d...). Jeśli rosół jest przesolony... zjedzcie go ze smakiem, a po weselu ewentualnie zwróćcie na to uwagę obsługi i pomyślcie o obniżeniu rachunku. Róbcie dobrą minę do złej gry, bo jeśli sami zaczniecie na coś narzekać to pójdą za wami również goście. A to prosta droga do "kwasu".

Przypomnę wam stare porzekadło - jak sobie pościelisz jak się wyśpisz mawiają od wieków Polacy. I zaprawdę powiadam wam, prawda to święta i czcigodna. Dlatego przyłóżcie się do przygotowań w stopniu "lekko przewyższającym wasz poziom wrażliwości". Co przez to rozumiem? Ano jeśli ogólnie na większość rzeczy reagujecie "jak na lato" to ok. Ale jeśli potrafią drażnić was szczegóły... to o nie zadbajcie. Zapytajcie fotografa jak ma zamiar ubrać się na wasze przyjęcie. To samo pytanie możecie zadać również i grajkom czy obsłudze sali. Dowiedzcie się jak wygląda zastawa jeśli jest to dla was ważne. Zapytajcie o składniki, z których przygotowywane będą dania itp. Pamiętajcie, że jeśli czegoś z kimś nie ustalicie to ciężko jest tego później wymagać.

Na wszystkich polach, na których nie mamy ostrych wytycznych robimy "jak uważamy" czyli tak, jak wynika z naszego doświadczenia czy stylu. Oczywiście dla każdego, dla kogo obecność na waszym weselu jest pracą, bardzo ważne jest wasze zadowolenie i zakładajcie raczej naszą życzliwość niż złośliwość.

Na koniec przypomnę jeszcze raz z uporem maniaka - bawcie się dobrze (albo nawet i przesadnie dobrze) a wtedy na pewno wszystko będzie dobrze!